Błazen Nadworny - Krótko i nie na temat
 

Blask chwały narodowej blednie,
skoro ze świecą szukać go przychodzi.

Mówią, iż dobremi chęciami, tudzież ustawami sejmu
piekło jest wybrukowane...

I cóż w tem złego być może, skoro Regenta miłując,
młodzież po lasach biega i tam w Krzyżaków się bawi?

Bywa, iż nowoczesność na tem się jeno zasadza,
by coraz to nowe wprowadzać podatki.

Im wyżej stoi tron, tem boleśniej się zeń upada.

Przyjmijcie chociaż kobiety i dzieci –
Marię i Jezusa, choćby bez Józefa...

Pewno dla jakiejś przyczyny miast pałacu świetnego
stajenkę lichą sobie obrał...

Los twój, szary człeku, igraszką w ręku władców –
lecz do czasu jeno, pókiś sam, bo kiedyś fala ludzkiej szarości tych, co rządzą, zaleje i w szarym morzu zatopi.

Dopóty niegroźnem jest nawiedzony głupiec,
dopóki nie zacznie popierać go władza.

Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno stołek...

Nikt cię nie zmuszał, nikt ci nie kazał...

Paryż wart jest mszy, władza w kraju naszem –
choćby i przymierza z diabłem.

Primum non nocere – cóż jednak po tem,
skoro wkrótce nawet szkodzić nie będzie komu?

Władza to nie zabawka, więc nieostrożnie użyta,
bywa niekiedy, iż władcy krzywdę niemałą uczyni.

Bywa i tak niekiedy, iż króla od błazna
różni ledwie nakrycie głowy...

Rewolucja jest zawżdy niczem ów bóg Saturn –
koniec końców pożre wszystkie swoje dzieci.

Zawżdy, w każdem stuleciu szlachcic taki się najdzie,
co nie mieszkając o pomoc i o dłoń bratnią poprosi.

Nigdy nie plwaj na sądy, ani też na sprawiedliwość,
bowiem czas przyjść może, że jej dla ciebie zabraknie.

Czyż warto wszcząć wojnę, po to jeno i po nic więcej,
by później lec z honorem? Może warto. I tylko lata szkoda...

Kto cepem wojuje, ten od cepa ginie.

Strzec winien się władca, który nadzieję kupując
swojemu ludowi, fałszywą monetą płaci.

Przeszkadzać w modlitwie rzecz wielce nieładna – 
lepiej więc zawczasu pod but wziąć tych, 
co mogliby przeszkodzić.

Nadmiar patriotyzmu tem się właśnie objawia,
że orzeł miast jednej, aż dwie głowy miewa…

Dobre było panisko – dał w pysk raz jeno,
a przecie mógł dać aż trzy razy…

Kołem historii ci jeno obrócą,
którzy w czas próby wyjdą na ulice.

Na tem wszak polega złodziejskie rzemiosło,
że kradnie się zawżdy tak, iżby nikt tego nie spostrzegł.

Im mniej jest ducha w ludziach i w narodzie,
tem bardziej naród łasy na pochlebstwa.

Po to jeno władza służy teologii,
by teologia mogła służyć władzy.

Chcąc urząd sprawować,okaż wdzięczność 
nie potem, lecz pierwej nim cię na niem osadzą.

Wiadomem jest, iż prawda zwycięży.
Nie jest jeno wiadomem, czyjąż będzie owa prawda.

Czyli kto z Was by nie chciał
ułaskawionem zostać na wszelki wypadek?

Chcąc władać państwem nie o prawdę dbaj, lecz jeno...
o wiernych heroldów.

Gdzie diabeł nie może, tam pośle... premiera.

Symbolem nienawiści zawżdy to się staje,
co w dłoni trzyma człek, którego nienawidzisz.

Chcąc kogo obwiesić, w braku szubienicy,
zawżdy użyć można drzewa genealogicznego.

Chcąc w pana ugodzić, uderz lepiej w sługę – 
wtedy twój sługa pierwszy niech się spodziewa odwetu.

Dla jednych jest prawda celu uświęceniem,
dla innych cel zawżdy uświęca nieprawdę.

Kto do kogo listy pisze, ten sam sobie inkaustem
dłonie zbrukać może.

Żołnierz bez dowódcy jest jak... żołnierz bez karabinu.

Ten, kto w pysk oberwał, zaczem leży w błocie, 
ku pokrzepieniu serca zawszeć jeszcze może
sam siebie samego obwołać zwycięzcą.

Wściekłość, furia, nienawiść 
azaliż nie w przepaść wszystkie one wiodą,
jeno ku moralnemu prowadzą zwycięstwu?

Czyż nie jest słusznem, by na znak pokuty,
w czas postu bliźnim głowy posypać popiołem?

Będąc na balu maskowem trudno się zwykle połapać,
kto kim jest i o co w ogóle we wszystkiem tem chodzi.

Wtrąconemu do lochu mało ważnem jest
jako zowie się ten, który do lochu go wtrącił.

Stolica nasza wielką jest!
Jej wielkość atoli władcy potrzebą jedynie się mierzy.

Rzecz to dialektyczna, raz wierzyć, a raz nie
tem, co z natury swojej nigdy kłamać nie przestają.

Festina lente! Śpiesz się, lecz powoli –
nade wszystko wtedy, gdy swój lud zniewalasz.

Bywa, że to i owo, nie będąc trucizną,
wielki niesmak jednakoż w ustach pozostawia...

Parlament za pysk wzięty mniej pyskatym,
ale za to władzy więcej użytecznym się staje.

Tyranie przemijają tak szybko, 
że tyranom aż trudno w to uwierzyć.

Życzę Wam na te Święta, abyście zawżdy potrafili 
schronienia innym udzielić, a przy tem sami nigdy
nie musieli się chronić...

Z narodem swojem wojując, za szkłem przydymionem
wzrok skrywać należy, a wraz z niem i duszę –
jej to oczy za latarnię służą.

Może to i nieładnie, zwać kogo pisuarem,
jednakoż bywa, iż oddanie moczu wielką sprawia radość...

Niegodzien miana rycerza,
Kto herb i zbroję plugawi,
Kto w moskiewskiem złocie się pławi,
Własny naród wrogowi zawierza.

Powagę zachować przystoi, kiedy się słucha jak władza
sukcesy swoje ogłasza. Albowiem...
nie ma w tem nic wesołego.

Każda żądza wzrok po trochu psuje, i jasne mąci widzenie,
lecz nic nie zaślepia tak, jak żądza władzy.

Marny z tego honor, 
kiedy kto w górę czoło dumnie wzniósłszy, 
o wystającą belkę łeb sobie rozwali.

Niekiedy po to jeno tworzy się demony,
by unicestwiwszy je, zaiste wielką odnieść z tego chwałę.

Takie będą rzeczypospolite, jakie młodzieży chowanie,
choć dziś od tego chowania niech Bóg młodzież uchowa!

Storo nam bez ustanku jeść żaby przychodzi,
uczmy insze narody, jak je jeść widelcem.

Strzeżcie się takich, 
co nic się nie nauczyli i nic nie zapomnieli, 
lecz jakże ochoczo sięgają teraz po władzę.

Kto nazbyt chyżo na szczyt się wspina, równie chyżo spada,
a im wyżej zajdzie, tem boleśniejszem będzie mu upadek.

Zmienia się protektor, zmienia i protegowany,
lecz niewzruszoną zostaje protekcja.

Za mną stoi suweren, za mną ojców wiara,
Więc strzeż się lepiej Sędzio, bo spotka cię kara...

Skoro policzek nadstawiasz, sameś sprawcą tego,
iże pięść jaka szlachetna słusznie go dosięgnie.

A choćby i widz kiedy aluzję przegapił,
cenzor zawżdy w mig dojrzeć ją musi.

Jest człowiek, tak i paragraf na niego się znajdzie.

Krzesiwo nie jest zabawką dla dziecka,
armia igraszką nie jest dla szaleńca.

Sukces wielu ma ojców – tak mówią,
lecz skoro nikt do ojcostwa przyznać się nie kwapi, 
rzec wypada jeno: Ciszej nad tą kołyską!

Słowa, co same w sobie zdają się natchnione,
najprzeróżniejszym czynom niosą inspirację.

Za obietnice płaci się po czasie,
chocia do czasu nieźle żyć z nich można.

Bywa, że i król winien znać swoje miejsce w szeregu...

Budować przyszłość wżdy dane jest panom –
ich wiernym historykom przychodzi więc
przeszłość z przyszłością spasować.

A kiedy milczeć warto, milczenie posła złotem jest
i w jego kieszeń wpada...

Kto z wiatrakami walczy, marne odniesie zwycięstwo,
siłą ducha jednakże zawżdy góruje nad wrogiem.

Łaska pańska na pstrym koniu jeździ –
wie o tem każdy błazen i każdy minister...

Lud zawżdy w końcu na oczy przejrzy,
ale też za ślepotę swoją zawżdy sam zapłaci.

Są narody, co lubią świętować zwycięstwa.
Są i takie, co wolą upajać się swymi klęskami.

O kraju! póki ty rozum uśpiony
Dawać demonom będziesz w posiadanie...

Prawdziwą władzę posiadł ten jeno,
kto na każdego wokół ma coś tam w zanadrzu.

Rządzenie, jako się zdaje, nie na tem jeno polega,
aby krytykować swoich oponentów.

I nie ustaną, aż wszyscy w żałobie
Obaczym Wolność położoną w grobie...

Kto bez ustanku jednych przeciw drugim szczuje,
sam koniec końców przez wszystkich zaszczutym zostanie.

Sprawować władzę czem innem jest, 
czem innem zaś insygnia władzy dzierżyć w dłoni.

Lepiej, gdy nocą strach w sen zapaść,
niż gdy o poranku strach ze snu się zbudzić.

Kto władać pragnie, niechaj najdzie wroga,
przed którym lud chroniąc, władzę swą usprawiedliwi.

Jeśli kto diabła wypędza, niech pierwej pomyśli, 
kędy wpędzić go może.

Chcąc urząd zdobyć, o wiele poręczniej jest
znać tego i owego, niźli znać się na tym i owym.

Skoro mowa srebrem jest, milczenie zaś złotem, pochlebstwo wszelakie niczym kamień filozoficzny być się wydaje.

Śmiejmy się z nich, bo jeno śmiechu naszego
mogą się jeszcze przestraszyć...

Prawo niczym kot jest, a to w tym względzie, że je władza zawżdy do góry ogonem obrócić próbuje.

Kto piórem wojuje, od pióra ginie. Śmierć ta zaś mało bolesną, ale też i nie nazbyt honorową się zdaje...

Chłop ukradł i go powiesili. Szlachcic przywłaszczył i zapłacił grzywnę. Pan na urzędzie zmienił rzeczy przeznaczenie i zaraz słuszna go za to spotkała nagroda.

Czyś ty ukradł, czy tobie skradziono, nieważne!
Dość, że jesteś w kradzież zamieszany...

Nim gruby schudnie, chudy zdechnie – mówią.
Inni zaś powiadają, że władza zawżdy wyżywić się zdoła...

Choć pieniądz nie śmierdzi, to jednak subtelna woń jego zdradzić może niekiedy, od jakiego pochodzi on mocodawcy.

Niech nie lęka się władzy ten, kto dowieść umie, 
że złoczyńcą nie jest.

Ludowi jeno do czasu chleb mogą zastąpić igrzyska.

Przywilejem władcy jest znać swój lud lepiej
niźli lud ów zna sam siebie.

Przede wszystkim, nie myśl!
Pomyślałeś? Nie mów!
Powiedziałeś? Nie pisz!
Napisałeś? Nie podpisuj!
                   -
A jeśli już podpisałeś,
to się nie dziw...

Jeśli w szaleństwie znaleźć chcesz metodę, pomyśl komu szaleństwo to sprzyja.

Władza absolutna wygodniejszą jest w użytkowaniu od każdej innej – rzecz jasna dla władającego.

Do demokracji dwie wiodą drogi: przez ewolucję – gdy z głowy spada korona, albo przez rewolucję – kiedy korona spada wraz z głową.

Prawo wstecz nie działa. Chyba... że taka jest akuratnie potrzeba.

Politycy do tego są tylko potrzebni, by rozwiązywać problemy, które by nie powstały, gdyby polityków nie było.

Być pesymistą tę jedną zaletę posiada, że spotykają cię jeno miłe niespodzianki.

W każdem pałacu drzwi takie najdziesz, co wprost z rynsztoka wiodą na pokoje.

I rzekła doń złota rybka: Głupcze, będziesz miał to, czego chciałeś!

Prostak na urząd wyniesiony, niczym innym, jeno prostakiem na urzędzie pozostanie.

Władca, który ludowi prostych zwierciadeł poskąpi, sam prędzej, czy później w krzywym się przejrzy.

Pomnij me słowa Mości Ministrze! Nim zreformujesz Twój Urząd, Urząd Twój zreformuje Ciebie.

Tron jest szczególnym insygnium władzy, albowiem stanowi podporę dla tej części władcy, która pomieścić musi wszystkich poddanych.

Najlepszym ustrojem jest monarchia oświecona. Problem tylko w tym, skąd wziąć oświeconego monarchę...

Częstuję Was ciasteczkami (po nowemu cookies). Bez obaw, nie są zatrute! Zostając u mnie godzicie się je pałaszować, choć przecie zawżdy wydalić je możecie ze swych przeglądarek. Ja sam wolę dziczyznę i czerwone wino, wszakże wiedząc ile już u mnie ciasteczek zjedzono, łacno poznać mogę, ilu miałem gości.